<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
<channel>
<title>Listy do P.</title>
<link>https://listydop.pl/</link>
<description>Prywatny dziennik w formie listów do P., spisywany po rozstaniu. Nowe listy pojawiają się na bieżąco.</description>
<language>pl-PL</language>
<managingEditor>p@listydop.pl (P.)</managingEditor>
<lastBuildDate>Mon, 05 Oct 2026 00:30:00 +0200</lastBuildDate>
<atom:link href="https://listydop.pl/feed.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/>
<item>
<title>List pierwszy</title>
<link>https://listydop.pl/list-pierwszy</link>
<guid isPermaLink="true">https://listydop.pl/list-pierwszy</guid>
<pubDate>Mon, 05 Oct 2026 00:30:00 +0200</pubDate>
<description>Jest niedziela, a właściwie noc z niedzieli na poniedziałek. Kilka dni po naszym ostatecznym rozstaniu. Nie mogę spać.</description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Droga P.,</p>
<p>Jest niedziela, a właściwie noc z niedzieli na poniedziałek. Kilka dni po naszym ostatecznym rozstaniu, choć wydaje mi się, że to prawdziwe rozstanie nastąpiło półtora miesiąca wcześniej. Nie mogę spać.</p>

<p>Nie wiem, czy to bardziej przez przytłaczającą samotność, z którą przeleżałem kilka niedzielnych godzin, czy przez to, że moja głowa jest przepełniona myślami o naszej sytuacji.</p>

<p>Wpadłem na pomysł, żeby spisywać moje przemyślenia i publikować je w formie czegoś w rodzaju listów. Nie liczę na to, że kiedykolwiek do ciebie dotrą. Widzę w nich raczej rolę terapeutyczną dla siebie. Może będą też swego rodzaju przestrogą dla tych, którzy jakimś cudem zabłądzą i kiedyś się tu znajdą.</p>

<p>Ten weekend był dość trudny, choć w końcu podjąłem działania, żeby taki nie był. Postanowiłem ruszyć dalej, wyjść do ludzi, i skorzystałem z jednej z aplikacji randkowych. Poznałem dziewczynę, która już po kilku wymienionych zdaniach zaproponowała spacer i rozmowę. Niewiele się zastanawiając, zgodziłem się, a szczegóły trasy zostawiłem w jej rękach.</p>

<p>Pierwszym z zaplanowanych miejsc było jedno z tych, które odwiedziliśmy na samym początku, podczas naszego pierwszego wspólnego wyjazdu, niemal dwa lata temu. Mogę powiedzieć, że moja głowa przyjęła to z obojętnością.</p>

<p>Kolejnym miejscem była pewna kładka pośrodku bagien. Była w planie naszej pierwszej wycieczki, ale także kolejnej, o ile dobrze pamiętam rok później, w trakcie której uprawialiśmy seks na niezwykle małych i niezwykle niewygodnych siedzeniach z tyłu mojego auta. Jeśli w ogóle można mówić o seksie w sytuacji, w której nie wiadomo, co zrobić z nogą, z ręką, z głową, a co dopiero z innymi częściami ciała. Muszę przyznać, że rozsypało mnie to już dość mocno i wpłynęło na dalszy ciąg spaceru.</p>

<p>Choćbym nie wiem jak chciał uciec od tych wspomnień, a może nie tyle od wspomnień, co od uczuć, które we mnie wywołują, nie mogłem przez całe to spotkanie uciec od porównań. Przypominałem sobie, jak naturalna, jak prawdziwa była każda rozmowa z tobą. I jak marnie przy tym wygląda każda rozmowa z tą nowo poznaną osobą.</p>

<p>Boję się, że już nigdy nie spotkam kogoś, z kim będę potrafił rozmawiać tak, jak z tobą.</p><p>Twój, P.</p>]]></content:encoded>
</item>
</channel>
</rss>
